|
|
|
|
|
Honda Civic, którą dziś będziemy mieli okazję przedstawić jest samochododem dobrze znanym w środowisku tuningowym. Samochód pojawił się do tej pory na wielu imprezach motoryzacyjnych zarówno w kraju jak i zagranicą. Modyfikacji które w nim zagościły jest na prawdę sporo, dlatego głos oddajemy jego właścicielowi, który bliżej opowie nam historię powstawania tego projektu. Zanim bliżej przyjrzymy się modyfikacjom, które zagościły w Civicu, cofnijmy się do roku..., kiedy to stałeś się posiadaczem tego samochodu. Czy zanim padła decyzja o zakupie Hondy Civic VI generacji, już miałeś w głowie plan przebudowy auta? W momencie zakupu auta, czyli w 2003 roku mój plan na auto obejmował montaż średniej klasy audio i 16” felg aluminiowych. Po zakupie samochodu w październiku zająłem się systemem nagłaśniającym i wypatrzyłem na serwisie aukcyjnym komplet 16” felg, które mi odpowiadały estetycznie. Koła zostały zakupione i przeleżały całą zimę w oczekiwaniu na sezon letni.
W międzyczasie pojawiały się kolejne ewolucje audio. Kolejne modyfikacje następowały same będąc konsekwencją, bądź rozwinięciem poprzednich. Także wracając do odpowiedzi na pytanie po przydługim wstępie – nie miałem na początku koncepcji, a w zasadzie koncepcja ta cały czas się zmieniała i ewoluowała. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że osiągnięcie tego efektu byłoby o wiele mniej wymagające ze strony finansowej i emocjonalnej, gdybym na początku wyznaczył sobie cel do którego dążę. Jak wspomnieliśmy wcześniej, samochód przeszedł długą drogę modyfikacji które przyczyniły się do znacznych zmian oblicza samochodu. Zacznijmy od zmian które pojawiły się pod kątem stylistycznym...
Następnie Civic dzięki zawieszeniu, kołom i nietypowemu fabrycznemu kolorowi trafił do lubelskiego zagłębia laminatu, a konkretnie do firmy Neo Design na wykonanie pakietu stylistycznego. Tutaj też projekt ewoluował i efekt ostateczny jest zupełnie niepodobny do pierwszej koncepcji. Jakby nie było auto spędziło w Lublinie trochę czasu, a mnie kosztowało to dużo więcej nerwów niż się spodziewałem. Ostatecznie mimo dwustronnej umowy pisemnej i niestety wbrew jej zapisom pakiet stylistyczny ukończyłem i wykończyłem za własne środki płatnicze… Ale na szczęście dzięki mojej żonie seria niepowodzeń jaka wtedy miała miejsce przekuła się na ostateczny sukces (myśląc o sukcesie mam na myśli nasz odbiór). Z biegiem czasu w aucie gościły obręcze 17” z oponami 205/40/17. Jednakże po pewnym czasie koła te stały się zbyt pospolite ze względu na rozmiar i zostały zastąpione obręczami Drag DR-18 w rozmiarze 18” z oponami Toyo 215/35/18. Dopiero te koła mnie usatysfakcjonowały. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest moja słabość do felg z rantem, który to optycznie zmniejsza wielkość felgi. Gdyby felgi w tym rozmiarze, czyli 18” miały ramiona kończące się klasycznie na zewnątrz obręczy auto wyglądałoby moim zdaniem karykaturalnie.
Idąc dalej chronologicznie, zacząłem się zajmować drobiazgami typu boczne kierunkowskazy od Inro w ciemnoszarej kolorystyce, przednie lampy z polakierowanymi własnoręcznie wkładami i uzbrojone w kit biksenonowy HID japońskiego XTec’a o temperaturze światła 6000K. Po montażu biksenonu starałem się maksymalnie zbliżyć do obowiązujących przepisów czego skutkiem są spryskiwacze reflektorów i układ ich automatycznego poziomowania. Pod nóż poszła też przednia tablica rejestracyjna, która otrzymała niższe miejsce montażu niż przewidywał to producent body kitu. Również tylne lampy nie pozostały seryjne. Przeszły one ze mną drogę poprzez przyciemnienie „giełdowym” sprayem aż do chwili obecnej, czyli wypolerowanego plastiku pokrytego dla połysku dwiema warstwami lakieru bezbarwnego. Dodatkowo otrzymały zestaw elektryczny upodabniający je do wersji na rynek USA, czyli dwa punkty świetlne świateł pozycyjnych. Dodatkowym gadgetem zamontowanym w tylnych lampach jest zestaw stroboskopów w kierunkowskazach opartych na bardzo mocnych palnikach typu „U”.
Na koniec poszło dokończenie body kitu (na które moje oczekiwanie trwało wprost latami i ostatecznie zrobiłem je sam). A mianowicie podpoznańskie AGT podjęło się nałożenia carbonu na niektóre elementy nadwozia, czyli listwę podzderzakową z przodu, fragment przedniego zderzaka, maskę, dyfuzor tylnego zderzaka i moją fantazję wykraczającą poza elektroniczną koncepcję Neo Design czyli tylną klapę. W międzyczasie tylna blenda tablicy rejestracyjnej otrzymała kolejny kolor, czyli czarny, a tylna klapa straciła wycieraczkę. W zasadzie z zewnątrz, jeśli nie liczyć kontrowersyjnej listy płac, to byłoby tyle. Lista sama w sobie ma w naszym kraju smutną i dość wstydliwą genezę, gdyż przez lata pojawiała się na autach w stylu agro będąc równocześnie bardziej listą życzeń niż płac. W civicu ma ona 100% pokrycie, a moja próba zdjęcia jej (przy okazji aktualizacji) i porównanie drzwi oklejonych z nie oklejonymi skończyła się decyzją moją i żony – OKLEJAMY nowymi winylami hehe.. Kolejne zmiany pojawiły się wewnątrz samochodu... Tych zmian też jest troszkę. Wnętrze to mój konik, gdyż jako kierowca tak naprawdę rozkoszuję się częściej tym jak auto wygląda w środku niż na zewnątrz. Stąd między innymi moje zamiłowanie do aparatury grającej ukierunkowanej na jakość, a nie na głośność, gdyż radość z jej obecności powinna być dla słuchaczy w środku, a nie mimowolnych odbiorców spacerujących po ulicach hehe..
Nawiązując do gadgeciarstwa przy okazji obdarcia foteli otrzymały one ogrzewanie siedziska i oparcia. Jako, że automatyka do ogrzewania foteli oryginalna z Hondy jest rarytasem zbudowałem własną w oparciu o dwa przełączniki regulacji wysokości świateł <<śmiech>> Taki mały Adam Słodowy – zrób to sam hehe.. Z kolei moje zamiłowanie do detali nakazało wykonanie maskownic szyn foteli i pokrycie ich skórą celem uzyskania wyglądu maksymalnie zbliżonego do fabrycznego. Więc tapicerkę już miałem. Chociaż tak naprawdę tapicerka była wtórna w stosunku do oświetlenia Indigloo Reverse zestawu wskaźników, zamontowania wkoło wskaźników ramek z polerowanego aluminium, nakładek na pedały z nakładką spocznika lewej stopy, elementów chromowanych we wnętrzu w postaci choćby klamek i napisem z tylnej klapy nad schowkiem oraz jeszcze kilku gadgetów. Pozostałe zabawki mające uprzyjemnić podróżowanie autem to nakładki okolicy dźwigni zmiany biegów noszące w katalogu FOLIA TEC nazwę GearBars, ściemniacz oświetlenia wewnętrznego z opóźnieniem, map light (z Berlingo) czy zimne katody w kolorze niebieskim pod fotelami.
Dla zachowania kompozycji oświetlenia z elementami istniejącymi, czyli wspomnianymi nakładkami indigloo na zegary i radioodtwarzaczem zmieniłem oświetlenie wszystkich przycisków na kolor czerwony za pomocą diod LED i panelu sterowania wentylacją za pomocą folii Indigloo. Dzięki temu zabiegowi wnętrze również nocą wygląda spójnie. Następnym krokiem w dążeniu do poprawności dźwiękowej systemu CarAudio była ingerencja w przestrzeń bagażową, która gości dwa wzmacniacze dla aktywnego podziału pasma między głośniki, system chłodzenia, odtwarzacz DVD, kondensator, głośnik niskotonowy i trochę akcesoriów montażowych. Aby to wszystko razem wyglądało zabudowa otrzymała pokrycie skórą zgodne z konwencją kolorystyczną i materiałową wnętrza. Na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że od strony audio zabawę skończyłem i czekam na sezon 2010 aby zweryfikować własne umiejętności montażysty CarAudio na polu zawodów SQL. Ostatnim elementem wnętrza jest kubełkowy fotelik dla mojej pierwszej córci. Oczywiście otrzymał on „barwy wojenne” wnętrza aby komponować się z nim w 100%.
Tak naprawdę modyfikacje mechaniczne wyniknęły z chęci stworzenia egzemplarza kompleksowo zmodyfikowanego. Przy moim zamiłowaniu do tego auta i ilości pracy jaką pochłaniają drobiazgi wykorzystywanie go do jakiegokolwiek aktywnego współzawodnictwa stanowi za duże ryzyko. Włącznie z tym, że w sezonie 2009 zakupiłem lawetę dla potrzeb docierania na różne imprezy, ale o tym wspomnę później. Wracając do modyfikacji. Tak naprawdę mechanika poszła pod nóż w zimie ubiegłego roku, czyli 2008/2009. Zaczęło się od decyzji o SAWPie układu napędowego na silnik o oznaczeniu B18C4 pochodzący z angielskiej (pięciodrzwiowej) odmiany Civica. Jak to w życiu bywa mimo zapewnień sprzedającego o nienagannym stanie zakupu postanowiłem to zweryfikować. Już demontaż skrzyni biegów i stan sprzęgła dały mi do myślenia. Był to najzwyczajniej w świecie śmietnik… Podjąłem decyzję o demontażu głowicy i sprawdzeniu wnętrza silnika. Niestety widok jaki ukazał się po demontażu głowicy przyprawił mnie prawie o palpitację serca. Niemniej jednak zgodnie z powiedzeniem „nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło” zajęliśmy się reanimacją układu napędowego. Piszę zajęliśmy, chociaż moja w tym rola była bierna. Tutaj za Waszym pośrednictwem składam podziękowania dla Rafała vel „Kojota” z serwisu JapanAuto z Warszawy za wkład pracy włożony w auto od strony mechanicznej. Moja rola kończyła się na zadawaniu masy pytań, dowożeniu zabawek i dbaniu o estetyczną stronę silnika i reszty. Ostatecznie operacja wymiany silnika skończyła się wymianą chyba wszystkiego za wyjątkiem dosłownie kilku stuprocentowo sprawnych elementów. Moim założeniem było uzyskanie silnika atmosferycznego o znacznej mocy a to się udało. Efekt ostateczny po strojeniu w postaci 220KM z jednostki o pojemności 1,8 jest zadowalający i pozwala Civicowi na kompensację wagi w osiągach hehe..
Do tego doszły modyfikacje zawieszenia w postaci regulowanych wahaczy celem likwidacji negatywu zawieszenia niekorzystnego dla przyczepności. Również układ hamulcowy uzyskał „upgrade”. Auto teraz równie dobrze hamuje co przyspiesza. Pozwolę sobie wymienić użyte elementy bez dodatkowego rozwodzenia się nad hamulcami. Na szczęście ta modyfikacja poszła prawie bez przygód hehe.. Obiecane elementy:
Co do krajowych imprez użyłbym stwierdzenia „pojawiało się”. Niestety przykre doświadczenia z poprzedniego i tego sezonu z osobami nie potrafiącymi na otwartych imprezach uszanować czyjejś pracy i własności zmusiły nas do podjęcia decyzji o wycofaniu się z polskich imprez. Pisze NAS, gdyż taką decyzję podjęliśmy wspólnie z żoną. W sezonie 2008 auto brało w zasadzie udział wyłącznie w imprezach z cyklu „Wojna Północ-Południe” z triumfem w postaci pierwszego miejsca w klasie „japan”. Sezon 2009 z kolei to również cykl „Wojny…” oraz udział w czeskim Tuning Cup. Konkurs „Wojenny” zakończyliśmy na pierwszym miejscu w klasie Honda, natomiast jego czeski odpowiednik na miejscu drugim. Udało się zakwalifikować do salonu w Brnie, co jest uważam sporym osiągnięciem. W nadchodzącym sezonie spróbujemy powalczyć o pierwsze hehe.. Na razie plany na sezon 2010 obejmują głównie wyjazd do Budapesztu w marcu na TuningShow oraz czynny udział w czeskim wydaniu TuningCup 2010. Może pojawią się jeszcze jakieś wyjazdy, ale to czas pokaże. Czy w przyszłości planowane są kolejne modyfikacje samochodu? Wielokrotnie obiecywałem sobie koniec z modyfikacjami, a tymczasem w głowie rodzą się coraz to nowe pomysły. Na sezon 2010 zaplanowane są:
Na dzień dzisiejszy to tyle, a co będzie dalej to czas pokaże. Jakby nie było, dzięki za rozmowę. Rozmawiał Karol Jaszewski
|
|
|||||||||
|
Copyright © 2006 Furious.pl - created by Projekty Graficzne |
Reklama: Alufelgi | Tuning, Auto | Nauka Prawo Jazdy Warszawa | Prawo Drogowe | xenon | opony | Odzyskiwanie długów | ubezpieczenie samochodu | berghoff | Ubezpieczenie OC | Kalkulator OC |